Naród sarmacki

Religia i wiaraKochowski zawarł w Psalmodii także bardzo trafną charakterystykę sarmackiej Polski i samych Sarmatów, ukazanych jako naród wybrany (często przez analogię do Izraelitów). Trzeba przyznać, że był to dla Polaków okres w dziejach bardzo specyficzny. Z jednej strony nasz kraj był pierwszą potęga Europy; z drugiej - toczony przez ukrytego raka, rozpadał się od środka. Mowa tu oczywiście o naszej szlachcie, po pierwsze bardzo podzielonej na najprzeróżniejsze frakcje, nie mogące znaleźć z innymi wspólnego języka; po drugie nie przejmującej się zupełnie losem państwa czy innych obywateli, a jedynie swoim własnym (zdarzało się nawet, że przez prywatę posłowie zrywali obrady sejmu). Kochowski trafnie ich określił jako Judasza pokolenie. Rozwiązłość, nielojalność i zbyt duża swoboda dezorganizowały od środka działanie państwa, osłabiały nasz kraj na arenie międzynarodowej, co wkrótce miało się srodze zemścić. Kilka obcych państw postanowiło zakończyć naszą sielankową wolność (zaraz się namnożyło tych, których swoboda bliźniego w oczy kole) i zawiązało spisek przeciw Polsce (Zeszli się królowie i głowy koronowane w radę przeciw Polsce oraz wolności). Doprowadziło to do licznych wojen, w wyniku których Polska utraciła na zawsze rangę mocarstwa europejskiego, tracąc rozliczne ziemie. Wreszcie nadszedł czas kolejnego bezkrólewia (łac. interregnum) i Sarmaci zaczęli z utęsknieniem patrzeć na nową wolną elekcję, upatrując w niej szansę na poprawę sytuacji w kraju - Zaczem my dobrego rządcę wyglądamy z nieba. Tak właśnie u Kochowskiego wyglądali Sarmaci, Boży pomazańcy, naród wybrany. Z jednej strony lud pobożny i miłujący swoją ojczyznę z drugiej - hulaki i utracjusze, kierujący się w życiu nie wiarą i moralnością, lecz interesem i egoizmem. Idee mesjanistyczne utrwaliły się i już na dobre pozostały w naszym narodzie, a następne ich wielkie przebudzenie miało miejsce w epoce romantycznych zrywów wolnościowych XIX wieku.

Okazuje się, że nie potrafią pisać, a przecież uczą się tego przez 5 lat studiów, ale potem przychodzą do pracy i okazuje się, że nic nie potrafią zrobić. Umiejętność pisania niestety zanika. Młodzi nie wiedzą co napisać i jak to napisać. Brakuje im lekkości pisania, niestety to wszystko sprawia, że często dość szybko wylatują z pracy albo pracują w podrzędnych gazetach czy innych mediach, za marne pieniądze, gdzie nikt nie przejmuje się poprawnym i składnym pisaniem. Dlatego, jeśli studiujemy dziennikarstwo czy jakiś kierunek pokrewny, postarajmy się już w czasie studiów poćwiczyć trochę pisanie, bo to na lepsze nam wyjdzie niż 5 lat teorii.